Przedstawiam Wam mój pierwszy i najlepszy błyszczyk do ust, do którego chętnie sięgam, zwłaszcza gdy nie mam koncepcji na wykończenie makijażu, lub ochoty na makijaż, a tylko na delikatne muśnięcie ust :). Jest to błyszczyk z Nivea- Caregloss & shine o bezbarwnym kolorku. Mam jeszcze wersję czekoladową, natomiast buszując po sieci szukając obecnej ceny znalazłam wersję różową. Teraz się nie przeraźcie- termin ważności po otwarciu ma ten błyszczyk rok, ale ja już go mam 4 lata. Jest taki jak na samym początku, wędrował ze mną wszędzie, mieszkał jakiś czas w torebce, kurtce, szufladzie. Jeżeli chodzi o błyszczyki pielęgnacyjne jest to mój numer jeden. Jego zalety : gęsty nie jest przesadnie lepki ładnie ustna lśnią ładnie nawilża, czy to lato, czy zima jest mega wydajny dobrze współgra z matową szminką ma higieniczny aplikatorek, nie trzeba wsadzać paluchów i cena - ok 10zł Minusów nie znalazłam, jedynie taki, że za jakiś czas pozostanie mi pusta tubka. Cz...