środa, 7 grudnia 2011

Mascara Volume Diva od ASTOR

Pod koniec listopada przypadł koniec ważności mojej maskary którą dostałam w zeszłym roku na imieniny-była to moja pierwsza droższa maskara, używałam jej bez przerwy przez pół roku-w wakacje dokupiłam sobie nowy tusz i używałam ich na zmianę.

Ma bardzo eleganckie opakowanie, jak dla prawdziwej Divy :)

z tuszem
Co do samego tuszu-producent daje jej 12 miesięcy do użytkowania-rzeczywiście 10 miesięcy malowałam się nią bez problemów ze sklejaniem się tuszu i kruszeniem. Przez niecały rok moje rzęsy ładnie wydłużała, rozdzielała i nadawała ładnej czerni. Bardzo dobrze mi się nią malowało i operowało szczoteczką, nawet dolne rzęsy uzyskiwały ładny wygląd. Nie uczulał mnie. Nie kruszył, wytrzymywał cały dzień. Podczas kąpieli bez problemu schodził za pomocą mleczka do demakijażu lub żelu do mycia twarzy. Nie jest wodoodporny, ale nie zrobił mi psikusa w postaci 'pand' podczas parnych i deszczowych dni :) .
bez tuszu

Dopiero teraz jego formuła się wysuszyła i jest ciężki do nakładania. Już z niej zrezygnowałam z lekkim bólem w sercu, zwłaszcza że jeszcze zostało tuszu z tych 7 ml, jakie jest w opakowaniu. Zmiana zapachu jednak przekonuje do rezygnacji z niego :( .

Ja ten tusz do rzęs gorąco polecam, dla mnie spełnił on swoje zadanie-w 100% przekonałam się do malowania rzęs.
bez tuszu

Tusz kosztuje ok 30-40 zł







od góry-ułożenie włosia w szczoteczce
Pozdrawiam, Kaś

środa, 9 listopada 2011

Maseczka nawilżająca BeBeauty

Jak to miło gdy produkty kończą się i można z czystym sumieniem iść do sklepu po zupełnie nowy produkt :D
Wczoraj musiałam przeciąć tubkę i wygarniać krem marki BeBeauty dostępnej w Biedronce. Jest to maseczka nawilżająca, głęboko regenerująca do każdego typu cery 20+ na twarz, szyję i dekolt z witaminą A, E, F, B6 + Aloes - krem wydaje się bardzo wypasiony po przeczytaniu etykietki.





Czytając 'maseczka'  liczyłam na konsystencje maseczki, takiej w saszetkach, po otwarciu tubki okazuje się to być zwykły krem do twarzy. Jako maseczkę, którą zaleca producent-gruba warstwa kremu, którą po 15-20 min ścierami, albo wmasujemy w twarz, używałam raz-tak przecież można z każdym kremem do twarzy a efekt jest taki sam. Testowałam tą wersje na mojej mamie, i niestety bardzo szczypały ją okolice oczu.
Po nie udanej próbie 'maseczka', używałam go do końca jako krem na noc, po kąpieli.
Ja zachwycona tym produktem nie jestem, moja skóra była mało nawilżona, rano potrzebowała ratunku w postaci kremu z Ziaji, który do końca dnia nie powodował ściągania się skóry. Ten niestety od czasu do czasu używany na dzień nie sprawdzał się. Jedynym plusem jaki znalazłam to działanie kojące na buzi po gorącym prysznicu kiedy wychodzą mi czerwone rumieńce.










Na zakończenie dodam, że produktu jest 50 ml i kosztuje mniej niż 10 zł, gęsta konsystencja.
Macie doświadczenie z tym kremem? Może za szybko się poddałam i używanie go jako maseczki zwiększa jego działanie?

Pozdrawiam, Kaś ;)

Oliwka do masażu Ziaja bloker

Kolejny produkt jaki osiągnął dna w tym miesiącu to zakupiony wiosną produkt z Ziaja.
Oliwka do masażu z kompleksem antycellulit, preparat intensywnie ujędrniający.
 Oliwkę producent poleca do użytku nawet w gabinetach kosmetycznych do walki z cellulitem.
Ma regulować przemiany biochemiczne zachodzące w naszej skórze, poprawić ukrwienie, ujędrnić, wygładzić,
 nawilżyć i łagodzić podrażnienia.

Oliwka rzeczywiście nadaję się do masażu, ma do tego wygodną pompkę przy której mamy pewność, że oliwka nam nie ucieknie z butelki :) i ładny zapach. Może nie plami bielizny, ale po nocy ma się lekkie uczucie, że się lepimy. Żeby zużyć ją do końca postawiłam ją sobie na brodziku, żeby po każdym myciu 2-3 min wmasowywać ją po kąpieli na rozgrzaną wilgotną skórę. Gdy tak sobie pomęczyłam zbędne tłuszcze na ciele, wytarłam ją ręcznikiem, do sucha.Przy takim użyciu czułam się najbardziej komfortowo i wcale nie ucierpiała na tym moja skóra.
Zgodzę się, że nawilża skórę, lepiej po niej wygląda, niestety jak każdy produkt tego typu do zwalczania cellulitu, efekty są mikroskopijne.
Spotkałam się ze zdaniem, że nie każdy lubi do masażu oliwki ze względu na jej tłustość, ale myślę, że warto spróbować innej wersji niż zaprzestać na tradycyjnej wersji oliwki dla dzieci, zwłaszcza, że oliwka z Ziaji ma ciekawy zapach-cytrusowy i bardziej lejąca się konsystencję.
Niestety produkt nie jest wydajny, ale za to tani-za ok 15zł mamy 500ml produkty, który możemy wykorzystać na kilka sposobów ;)



Pozdrawiam, Kaś


PS Teraz jest chyba nowa etykietka.

wtorek, 8 listopada 2011

SOS dla skóry bardzo suchej



Wykończyłam kolejny balsam do ciała. Rok temu dostałam do testowania regenerujący balsam do ciała do skóry bardzo suchej z Nivea seria SOS, z olejkiem z nagietka.







Co obiecuje nam producent
  • wspomaga naturalne funkcje skóry
  • stymuluje proces wewnątrz skórnego nawilżenia
  • aktywnie nawilża, czerpiąc wilgoć z głębokich warstw skóry
  • lekka konsystencja, szybko się wchłania
  • nawilżenie do 24h
  • natychmiastowa ulga dla bardzo suchej skóry
Moja ocena :)
Może zacznę od cech zewnętrznych tego balsamu :)  Klasyczne opakowanie balsamu-200ml tubka z nakrętką-klapką. Zapach balsamu jest bardzo przyjemny, delikatny, nie drażni nosa. Konsystencja jest troszkę lejąca-ale wszystkie balsamy Nivea mają tą samą cechę.
Sam balsam rzeczywiście świetnie się rozprowadza, szybko się wchłania, leciutki, po dłuższej chwili czujemy nawilżoną skórę, ale bez tłustego filmu, zakładanie ubrać przebiegało bez żadnych oporów.

Ja jestem tym balsamem zachwycona, mam bardzo suchą skórę, regularnie chodzę na basen więc chlor mi dodatkowo ją wysusza, a ten balsam szybko ratował mi podrażnioną skórę ;)
Z tego co zauważyłam na półkach sklepowych to cena cały czas krąży wokół 20 zł

Co do wydajności-nie chcę zakłamać, ponieważ używałam w tym roku paru balsamów, a ten służył mi za moje SOS dla skóry.
Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt dla Waszej suchej skóry.

Pozdrawiam ciepło, Kaś ;)

    czwartek, 20 października 2011

    Nivea Lip Care

    Przedstawiam Wam mój pierwszy i najlepszy błyszczyk do ust, do którego chętnie sięgam, zwłaszcza gdy nie mam koncepcji na wykończenie makijażu, lub ochoty na makijaż, a tylko na delikatne muśnięcie ust :).



    Jest to błyszczyk z Nivea- Caregloss & shine o bezbarwnym kolorku.
    Mam jeszcze wersję czekoladową, natomiast buszując po sieci szukając obecnej ceny znalazłam wersję różową.
    Teraz się nie przeraźcie- termin ważności po otwarciu ma ten błyszczyk rok, ale ja już go mam 4 lata. Jest taki jak na samym początku, wędrował ze mną wszędzie, mieszkał jakiś czas w torebce, kurtce, szufladzie.
    Jeżeli chodzi o błyszczyki pielęgnacyjne jest to mój numer jeden.

    Jego zalety :
    • gęsty
    • nie jest przesadnie lepki
    • ładnie ustna lśnią
    • ładnie nawilża, czy to lato, czy zima
    • jest mega wydajny
    • dobrze współgra z matową szminką
    • ma higieniczny aplikatorek, nie trzeba wsadzać paluchów
    • i cena - ok 10zł

     Minusów nie znalazłam, jedynie taki, że za jakiś czas pozostanie mi pusta tubka.

    Czy macie swój idealny błyszczyk?

     Pozdrawiam, Kaś

    wtorek, 18 października 2011

    Ziaja-kuracja naczynkowa

    Po długiej przerwie wracam do Was z szybką recenzją kremu do twarzy na dzień, który wykończyłam, wycisnęłam z niego ostatnie smarowanie.
    Jest to krem dla cery naczynkowej z Ziaja seria Med.


    Szybki opis:
    • Krem ma zmniejszyć nadreaktywność naczynek krwionośnych na naszej buzi, szyi i dekolcie-ja stosowałam go głównie na moje czerwone policzki i nos,
    • jest do krem na dzień, z SPF 6 - za mało jak na krem dla cery naczynkowej, 
    • redykuje widoczne pajączki na buzi
    • łągodzi podrażnienia i koji
    Moja ocena
    -używałam tego kremu od początku czerwca do połowy pażdziernika.
    Krem ładnie nawilża cerę, daje efekt łagodzący, świetnie regenerował moją cerę po basenie, niestety nie zauważyłam zmiany koloru moich polików, mimo, że przed nałożeniem kremu używałam toniku do ceru naczynkowej.
    Krem nie jest drogi-co daje mu duży plus i można za 12 zł otrzymać 50 ml wydajnego kremu. Jeżeli nie zredukuje pajączków możecie być pewne, że będzie nawilżał buzię :)

    Teraz potrzebuje kolejnego kremu do twarzy na dzień-może macie jakieś propozycję na kieszeń studencką ?


    Pozdrawiam cieplutko, Kaś

    środa, 14 września 2011

    "papuzia" paleta 120

    Nie mogę zabrać się za sierpniowe zakupy, ale napiszę Wam o moim nowym nabytku.

    Jest to popularna paleta 120 cieni dostępna na Allegro, ja za swoją dałam 54 zł razem z przesyłką, więc na zabawę z kolorami myślę, że jest to dobra cena, oczywiście nie przekładam ceny na jakość, paleta ma mi służyć wyłącznie zabawie i nauce w sztuce makijażu :)

    Paletka posiada i cienie matowe i perłowe.

    Pierwsze wrażenie
    - cienie są miękkie i przy nabieraniu cienia na palce, zaczynają pylić-będą mało wydajne
    - kolory są bajeczne, ładnie nakładają się, ale przy rozcieraniu na ręce szybko się ścierają, bez bazy się nie obędzie
    -przy oglądaniu filmików o takich paletach miałam wrażenie, że są wielkie, cienie są wielkości 5gr (zamknięta paleta 23x15x2)
    -opakowanie - tzw "chiński plastik"-zostawiłam owijkę z koperty bąbelkowej, nie wierzę, żeby tak sama z siebie przeżyła transport ze mną, ale sprzedawca ją tak zabezpieczył, że nic nie przyszło uszkodzone (dwa kawałki styropianu i folii bąbelkowej ).

    Nie mogę się napatrzeć na te kolory :)


    Pozdrawiam, Kaś

    środa, 31 sierpnia 2011

    Zakupy kosmetyczne HEAN

    Po obejrzeniu kilku recenzji na temat firmy kosmetycznej HEAN, postanowiłam poszukać strony internetowej i dowiedzieć się o co biega. Miłym zdziwieniem była dla mnie informacja, że jest to polska firma, która działa od 1981 r. Jednak nie tylko na polskim rynku kręci się Bell i Joko. Już od dawna miałam ochotę na zakup polskich kosmetyków-szperałam po sklepach internetowych, ale nigdy nie było za jedną przesyłką tego co bym chciała, a tu proszę, na stronie firmowej HEAN mają wszystko w magazynach, wybrałam, zamówiłam, 3 dni i paczka w moim domu :).



    Teraz pochwalę się moimi skarbami.




    1.Lakiery
    • pastelowy niebieski 451 Colour Obsession -cena do końca sierpnia 3,99zł ( regularna 4,99) 7ml
    • perłowy 69 Fashion Advance (6,99) 10 ml
    • matowy 127 Fashion Advance (6,99) 10 ml

    2. Wygładzająca baza pod makijaż Smoothing Make Up Base (12,99)
    35 ml










    3. Korektor pod oczy EYE ILLUMINATION (8,99)
    9 ml







    4. Podkład SMOOTH COLOUR (9,99)
    30ml
    Świetlisty beż 501












    5. Puder w kuleczkach PEARLY POWDER BALLS (12,99)
     19 g
    brązujący 02




    6. Baza pod cienie STAY ON BASE (10,49)
     14 g





    7.Wodoodporna maskara Fachion mascara (9,99)
     10 ml
    czarny



    8.Liner w pisaku HYPNO STYLE (10,99)
    brązowy






    9.Pomadka do ust Vitamin Coctail (7,49)
    macciato 29





    + gratisy i próbki - które sprawiły jeszcze większy uśmiech na moim licu tego poranka :D





    Pierwsze wrażenie - powąchałam wszystkie produkty, i co najważniejsze nie są perfumowane sztucznie, nie odrzuca. Jestem bardzo ciekawa jak się spiszą, zwłaszcza, że dużo nie kosztowały to na duży plus ( aż tak mnie portfel nie zabolał), szybko przesyłkę zapakowali i wysłali razem z wydrukiem zakupu i paragonem, nic nie przyszło uszkodzone, to co chciałam i za to zapłaciłam to mam.
    Każdy produkt sprawdziłam pod względem terminu przydatności-wszystkie do 2013 roku.


    Jak się produkty spisują napiszę, po dobrym poużywaniu ich na sobie, żeby Wam w niczym nie skłamać :)

    Będę teraz musiała bardziej poszperać w sieci, żeby mało znane firmy polskie wydobyć na światło dzienne.

    Mam nadzieje, że z tego pędu, żeby Wam opisać w skrócie co zamówiłam, niczego nie zapomniałam, a teraz idę na śniadanko :)
    Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzenia strony www.hean.pl
    Kaś :D

     PS - HEAN produkuje dla Drogerii Natura - SENSIQUE - teraz zajrzałam pod kulki z sensique i tu taki psikus :) i co o tym myślicie?

    środa, 24 sierpnia 2011

    Regenerujący krem do rąk z AA - Zimowa pielęgnacja

    Co prawda już dawno po zimie, a nawet bliżej nam do zimy, mnie w końcu udało się wykończyć kolejny krem do rąk :). Był to Regenerujący krem do rąk - zimowa pielęgnacja dla ciała wrażliwego z AA, do skóry bardzo suchej, wrażliwej i skłonnej do alergii, z biotyną i gliceryną.

    Krem ma konsystencję białej wazelinki, bez zapachu. Wystarczyła jego mała ilość aby nawilżyć dłonie. Krem ładnie nawilżał, ale ja niestety nie lubię takiego uczucia lepkości rąk, który pozostawiał, więc najbardziej nadawał się po wieczornej kąpieli, kiedy szłam już tylko pod kołdrę. Zbyt duża ilość kremu powodowała, że dłonie były śliskie i dotykanie czegokolwiek bym odradzała :). Tak sobie teraz myślę, że świetnie by się spisał z takimi specjalnymi rękawiczkami.

    Czy spełnia obietnice producenta?
    • likwiduje problem popękanej, spierzchniętej, i bardzo suchej skóry dłoni - TAK 
    Mnie ten krem ratował, kiedy miałam ochotę zdrapać skórę, bo już tak swędziała suchością. Po okresach, kiedy dłonie dostały w kość, przy regularnym kremowaniu rąk, skóra bardzo ładnie wyglądała.

    Opakowanie zawiera 50ml, jest to biała tubka, z wygodnym zamykatkiem (zamykatko można odkręcić i wycisnąć krem do końca), z rozcięciem tubki też nie ma problemu.



    Koszt-ok 10zł - majątku nie wydajemy, a może nam nawet posłużyć do nawilżenia ust ( nie szczypie okolic warg) i suchych części na ciałku:)



    Pozdrawiam, Kaś



    piątek, 19 sierpnia 2011

    Rival de Loop preparat do demakijażu

    Szukając w Rossmannie na szybko jakiegoś taniego toniku do demakijażu wrzuciłam do koszyka produkt Rossmannowski Clean & Care.
    Produkt kosztował mnie ok 3zł - mając jedyne 5 zł w portfelu cena była odpowiednia :).

    Producent opisuje produkt jako nie zawierający tłuszczu, płyn z wyciągiem z ginkgo i ogórka, nieperfumowany, ma zmywać produkty niewodoodporne. 

    Produktu mamy 100ml, o konsystencji wodnistej, lekka woń ogórka.
    Mimo, że posiadam głównie produkty kolorowe niewodoodporne - ciemne cienie rozwadniaj i rozprowadzał tak jak wacikiem pociągnęłam po twarzy, żeby tusz z rzęs zmyć musiałam się nasiłować, zbawieniem okazała się woda w kranie.

    Mnie produkt podrażniał, skóra wokół oczu szczypała. Zdecydowanie lepszym produktem dla mnie okazało się mleczko do demakijażu innej firmy, który podbierałam z szafy mamy.


    Produktu nie zużyłam zmywając makijaż, wykorzystałam go do zmywania punktowego-zwilżony patyczek do uszu i szybka poprawka makijażu, także do szybkiego mycia pędzli, żeby pozbyć się koloru cienia na włosiu.

    Cieszę się, że majątku nie wydałam, ale już więcej nie kupię tego produktu, z wielką radością wrzucam pustą butelkę do kosza :)

    Podsumowanie-lepiej nie oszczędzać na produktach do demakijażu ;) :P

    Pozdrawiam, Kaś